Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drożdże. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drożdże. Pokaż wszystkie posty

piątek, 6 kwietnia 2012

marcepan i zające, drożdżowe ciasto i kiełbaski, proste babkowe.

Nie wiem czy przebiję się przez świąteczną blogową aurę, zbyt dużo przepisów na bezpruderyjnie słodkie mazurki i ogromne lukrowane baby, staje mi na drodze.

sobota, 25 lutego 2012

miodowe buchty

Jesień się trochę wtrąca. Wszystko topi się w błocie, a wiatr szarga włosami. A nie mówiłam, że zawsze zaczyna się od pogody?

niedziela, 15 stycznia 2012

nie-debiutanci: norweskie drożdżówki cynamonowe

2 lata temu o tej porze, też zaczynałam ferie. To były moje pierwsze udane makaroniki, beztroska w dziecinnych oczach i fascynacja Florence. Wtedy nie przyszło mi do głowy przeczytać magazyn od deski do deski, a teraz nie wyobrażam sobie nie mieć własnego aparatu. Podsumowania, a właściwie porównania tu i teraz z kiedyś kiedyś nie przychodzą wcale w rocznice, ważne daty i takie tam. Przychodzą wtedy kiedy zagniatasz po raz (tu jakaś trzycyfrowa liczba) ciasto na te same drożdżówki albo kiedy odnajdujesz w kieszeni kurtki miniaturowe kasztany.