sobota, 25 lutego 2012

miodowe buchty

Jesień się trochę wtrąca. Wszystko topi się w błocie, a wiatr szarga włosami. A nie mówiłam, że zawsze zaczyna się od pogody?
Na kartce w linię fioletowego zeszytu spisuję marzenia. Brak wiary w postanowienia kazał mi tak to nazwać.
Pomiędzy szesnastym a siedemnastym punktem sprawdzam jaki piankowy wzór wyczarowało dla mnie kakao.
Wieszam Klimta w czarnych ramkach, a na korkowej tablicy kończy się miejsce. Zbyt dużo inspiracji, zbyt mało chęci.
Lepię dziesiątki niekształtnych klusek, rozsypuję mąkę, a na deser rozkruszam drożdże.

Oglądam film, który powinnam obejrzeć dawno temu, słucham czegoś co odkryłam za późno. Wspólny punkt obu tych rzeczy trochę o mnie mówi.
Piekę coś, co zaczęłam piec bardzo wcześnie i chyba dlatego mam do drożdżowego taką słabość.
Nikt mnie nigdy przed drożdżami nie napawał lękiem i ja też Was nie będę. Złota zasada brzmi nie przestrasz drożdży temperaturą. I tyle. Bo zasada daj im czas skończyła się wraz z nadejściem epoki hasła bez wyrastania.
Dziś są buchty, które wpadły do foremki na miniaturowe babki. Zależnie od rodzaju użytego miodu, zmienia się ich charakter. Odmienności nadać im możecie przez dodanie skórki z pomarańczy czy cytryny, a może ktoś wymarzył sobie wanilię?
Można upiec pojedyncze bułeczki albo zbliżyć je ku sobie w formie, jak w oryginale.
szalona animacja świetnie oddająca czas ich znikania

28 komentarzy:

  1. świetna ta animacja :D babeczki wyglądają pysznie:)
    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam Twojego bloga, styl pisania, zdjęcia. Zadaję Ci to samo pytanie co Sylvvi (Poranne Inspiracje. śniadanie = breakfast); Jakim aparatem dokładnie robisz zdjęcia? + Jesteś z niego zadowolona w swoim osobistym odczuciu? Bardzo proszę o odpowiedź.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po pierwsze-dziękuję(w tym momencie baaardzo się uśmiecham) ;).
      Pstrykadło to olympus PEN e-pl1 do niedawna z kitem, a od kilku postów jasna pięćdziesiątka. Ciężko być obiektywnym, bo to mój pierwszy 'poważniejszy' aparat, a jednak jeszcze nie lustrzanka, ale bardzo doceniam jego kompaktowe rozmiary, filmy HD, prostotę i wolną rękę, jeśli zamarzę sobie nowy obiektyw :). Jeśli interesują Cię szczegóły-poproszę o maila z pytaniami :).

      Usuń
    2. Dzięki za odpowiedź ;) Ja raczej myślę o lustrzance. Kompaktowy mam (taki najprostszy), ale brak mu wielu funkcji. Trochę teraz żałuję, że go kupiłam, bo był niewiele tańszy od lustrzanki (w tamtym czasie, ale nie było to dawno). Co do mojego fotografowania to zaczęło się na obozie foto w wakacje 2011 (i jak na razie skończyło, ale mam nadzieję to zmienić :-)). Tak, czy siak poszukam również olympusa i przemyślę sprawę. A jeszcze raz wracając do bloga - skrycie obserwuję już jakiś czas. Wciągnął mnie całkowicie. Najbardziej podoba mi się to, że łączy naprawdę przyjemny i miły tekst z super fotkami (zauważyłam, że zwykle na "blogach kulinarnych", jest albo jedno, albo drugie, rzadko oba na raz) i jeszcze ciekawe przepisy. Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Co do tego konkretnego posta podpisuję się pod komentarzem Asi ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja bym porwała wszystkie naraz. Na pewno by się nie zmarnowały. :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne buchty ;) Jak widać znikają w mgnieniu oka;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne są, jak... marzenia :) które przecież lepsze są niż postanowienia ;-P
    Też dziś je spisywałam :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetna animacja i prześliczne bułeczko-babeczki :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudna animacja,uśmiech na mojej twarzy wywołała natychmiast!Bułeczki-mini babeczki są piękne!

    OdpowiedzUsuń
  9. :) od pogody się zaczyna , racja :)

    Mam takie foremki i jeszcze ani razu ich nie użyłam.
    Interesuje mnie, co jest w słoiczku!

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W słoiczku babciny morelowy dżem-cudo. ;)

      Usuń
  10. już są takie urocze... po prostu serce się na ich widom raduje,
    a buzia sam się śmieje!

    OdpowiedzUsuń
  11. I mnie nikt nie straszył drożdżami i teraz wychodzi mi świetnie :-) A buchty...marzenie.

    P.S Powtarzałam to w tym tygodniu chyba miliard razy, ale mieliśmy piękną jesień tej zimy i mamy piękną jesień nadchodzącej wiosny...

    OdpowiedzUsuń
  12. Pysznie wyglądają i takie muszą być skoro tak szybko znikają.
    Muszę i ja wypróbować.
    Z przyjemnością zaglądam tu.)

    OdpowiedzUsuń
  13. Chwilę mnie nie było, a tu takie pyszności! I zdjęcia jeszcze lepsze niż ostatnio! Brawo, brawo.

    OdpowiedzUsuń
  14. drożdże i ze mną współpracują;)na szczęście!wypieki z ich dodatkiem to moje ulubione ever;)
    świetna animacja!
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  15. wyglądają cudnie!
    i ta chmurka z cukru pudru!
    urocza... :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Wyglądają na przepyszne. Zreszzzzzzztą ja lubię wszystko co drożdżowe :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Te foremki to masz boskie, wiesz? A drozdzowego tez sie juz nie boje. I pewnie dlatego ono przestalo bac sie mnie i za kazdym razem piekine wyrasta.

    OdpowiedzUsuń
  18. Kolejny przepis, który chciałabym zrealizować. Jestem fanem ciasta drożdżowego, a buchty wyglądają na przepyszne!

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  19. These look amazing. I am new to your blog, so I've spent some time browsing through your earlier posts. I'm so glad I did that. I really like the food and recipes you share with your readers and I'll definitely be back. I hope you have a great day. Blessings...Mary

    OdpowiedzUsuń
  20. mnie również bardzo podoba się ta animacja!
    bucht nigdy nie jadłam, więc chyba czas najwyższy...

    OdpowiedzUsuń
  21. Chciałabym zjeść jedną, potem drugą, potem dopisać marzenie żebym figurę miała jak modelka i zagryźć je trzecią. Obłędnie wyglądają!!
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  22. ale śliczne *.* chyba już wiem co upiec na następny weekend :)

    OdpowiedzUsuń
  23. magiczne! i znikające! stoliczku, nakryj się... buchtami :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Właśnie na coś takiego mam ochotę! ;-)

    OdpowiedzUsuń